Cala de Mallorca
Hiszpania, Majorka, Podróże Świat

Majorka – świetna wakacyjna miejscówka

 

Majorka

Majorka wspaniałe miejsce!

Może to czysty przypadek, a może nie, ale w dość już sporym dobytku naszych mniejszych i tych większych podróży, jednym zgodnym głosem (a nie zdarza się to dość często;) okrzyknęliśmy Majorkę miejscem, gdzie spotkaliśmy samych, wyjątkowo miłych mieszkańców.

Zaczynając od pracowników firmy wynajmującej samochody na lotnisku Palma de Mallorca, poprzez obsługę ośrodka, który stanowił bazę wypadową naszej wyprawy, a kończąc na wszystkich tubylcach, napotkanych w różnych zakątkach wyspy i w rozmaitych okolicznościach podczas pobytu. Zasłużone leniuchowanie na Majorce czyli jak wykorzystać do tego klimat i setki przepięknych plaż.

Majorka – dzień pierwszy – Calles de Malorca

Po przylocie do stolicy Majorki i wynajęciu samochodu ruszyliśmy na wschód, przejeżdżając przez jedno z większych miast Manacor, do naszej bazy noclegowej, mieszczącej się w miasteczku Cales de Mallorca, gdzie planowaliśmy przeznaczyć cały dzień na odpoczynek oraz mały rekonensans południowo-wschodniego wybrzeża. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu klucze do naszych domków dostaliśmy praktycznie od ręki, a byliśmy nastawieni że będziemy czekać parę godzin – oto jedno z tych miłych gestów miejscowych ludzi. Plaża przy ośrodku piaszczysta i czysta, choć woda w morzu, bądźmy szczerzy była zimna (przełom maja i czerwca), powiedzmy, że wykąpaliśmy się, a raczej zamoczyliśmy na znak rozpoczęcia kolejnej przygody. Potem to już korzystaliśmy ze wszystkich dobrodziejstw ośrodka.

Majorka – dzień drugi – Porto Cristo – Smocze jaskinie i jachty warte miliony

Jak to w życiu bywa, plany ulegają zmianie. W pierwotnej, teoretycznej wersji, ten dzień mieliśmy w całości przeznaczyć na stolicę wyspy Palma de Mallorca. Jednak wysoka temperatura i chyba nie do końca zregenerowane siły sprawiły, że dokonaliśmy małej korekty. Po obiedzie wybraliśmy się do pobliskiego miasteczka Porto Cristo i żeby nie było, zaliczyliśmy inną atrakcję, mianowicie Smocze jaskinie Coves del Drac. Ich wnętrze oprócz pięknych formacji skalnych przyciąga także widowiskowymi atrakcjami. Tutaj, kilkadziesiąt metrów pod ziemią, odbywa się wielokrotnie w ciągu dnia koncert muzyki klasycznej. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się wzdłuż portu, gdzie oprócz typowych łodzi rybackich stały ekskluzywne jachty.

Majorka – dzień trzeci – Valldemossa – Port de Soller – Port de Sa Calobra

Dzień, który wykorzystaliśmy na zaplanowane wcześniej zwiedzanie zachodniej części Majorki. Rozpoczęliśmy od bardzo wczesnego śniadania i wyjazdu w kierunku miasteczka Valldemossa. U stóp gór Sierra de Tramuntana leży miasteczko, gdzie na przełomie 1838 i 1839 roku Fryderyk Chopin spędził zimę w towarzystwie George Sand. Tu pośród udostępnionych dawnych pomieszczeń klasztornych jest autentyczna cela, w której Chopin spędził kilka tygodni na podreperowanie zdrowia. Składa się z trzech niewielkich pomieszczeń, do których przylega taras z ogrodem z zapierającym widokiem na okolicę. W celi można zobaczyć notatki, listy, rękopisy muzyczne, portrety, szkice i obrazy. Wrażenie robią: odlew dłoni Chopina, pukiel jego włosów (znaleziono go w książce należącej do George Sand) i maski pośmiertnej. Także zachwycał widok oryginalnego pianina Pleyel, na którym Chopin komponował. Miasteczko Valldemossa jest bardzo urokliwe!

Następnym  przystankiem na naszej drodze było miasteczko Port de Soller. Tam zaplanowaliśmy przerwę obiadową w porcie z widokiem na zatokę i przejeżdzające co chwilę słynne tramwaje „Tranvia de Sòller”. Łączą one to miasteczko z Soller.

Sa Calobra

Zbliżamy się do naszej wisienki na torcie – Sa Calobra i wąwóz Torrent de Pareis. Jednak, żeby tam dotrzeć, musieliśmy pokonać dość krętą trasę, choć bardzo malowniczą. W samym Port de Sa Calobra idziemy niewielką promenadą, przechodzącą przez wykute w skale podświetlane tunele. Dochodzimy do miejsca gdzie rozpoczyna się piękny wąwóz Torrent de Pareis. Po jego lewej stronie odkryliśmy niewielką, kamienistą plażę. Jedno z wielu niezapomnianych widoków. Woda ma tam szafirowy intensywny kolor. Ciepła i przyjemna. Wokół strome brzegi spadające pionowo do wody. Po skałach biegają kozice. Będąc już tam, koniecznie trzeba przespacerować się wgłąb wąwozu. Zażyć dawki oczyszczającej umysł ciszy, którą serwują jego wysokie ściany. Do naszej bazy wracaliśmy o zachodzie słońca. Ten dzień był bardzo udany.

Majorka – dzień czwarty – Katedra La Seu Palma de Mallorca i wylot do kraju.

Zwiedzanie stolicy Majorki przełożyliśmy na inną okazję. Mieliśmy jednak okazję zobaczenia najwspanialszej budowli na całej wyspie. Katedra La Seu usytuowana jest w pobliżu morza. Zapiera dech nie tylko swoimi potężnymi rozmiarami, lecz przede wszystkim wyjątkową architekturą. Wzniesiona na starożytnych murach, idealnie wkomponowuje się w starówkę miasta. Piękne wnętrze, oświetlone kolorowymi światłami z otaczających witraży, podziwialiśmy tylko kilkanaście minut. Czas uciekał nieubłaganie a my musieliśmy jeszcze zdać wypożyczony samochód.

Majorka – obiecaliśmy sobie, że wrócimy tu jeszcze. Wtedy zwiedzimy kolejne świetne miejscówki.

Jowita

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *