Holandia,  Podróże po Świecie

Giethoorn czyli holenderska Wenecja

Długi listopadowy weekend w tym roku postanowiliśmy spędzić w Holandii. Ponieważ był to wyjazd połączony ze spotkaniem z członkiem rodziny nie nastawialiśmy się na bardzo ambitny plan zwiedzania. W Amsterdamie i Rotterdamie byliśmy podczas poprzednich wizyt więc tym razem szukałam mniej oczywistych miejscówek. Kilka dni przed wylotem trafiłam na ranking 15 pięknych i nieodkrytych małych miast i miasteczek w Europie przygotowany przez CNN. Dzięki temu dowiedziałam się o niewielkiej wiosce w Holandii. Giethoorn czyli holenderska Wenecja to bajkowe miejsce, które co roku odwiedza milion turystów.

Giethoorn – historia

Osada została założona w XIII wieku. Według legendy pierwsi osadnicy znaleźli na jej terenie rogi dzikich kóz, które zginęły w powodzi i dlatego nazwali swoją wieś Giethoorn – Kozi Róg. Do dziś w herbie Giethoorn znajdują się kozie rogi. Czym zajmowali się mieszkańcy osady? Aż do XVIII wieku wydobywano na tym terenie torf. Aby ułatwić transport torfu wykopano liczne kanały, a domy kryte strzechą budowano na licznych, maleńkich wysepkach. Wszystkie potrzebne towary transportowano łódkami. Po zakończeniu wydobycia małe wysepki połączono mostkami jednak nadal to łódź była podstawowym środkiem transportu.

Giethoorn czyli holenderska Wenecja

W latach 50. XX wieku wieś rozsławił film pt. „Fanfare” – komedia opowiadała o skłóconych członkach orkiestry dętej. Do Giethoorn zaczęło przybywać coraz więcej turystów, którzy chcieli poczuć klimat sielskiej Holandii.  Obecnie Giethoorn to prężnie działająca atrakcja turystyczna. Warto jednak pamiętać, że nie jest to skansen. W Giethoorn normalnie żyją ludzie. Domki są zamieszkałe, w niektórych są pensjonaty lub restauracje. Niektóre mostki posiadają zamknięte furtki dostępne tylko dla mieszkańców. Na terenie wsi znajduje się także kościół, szkoła i trzy muzea. Praktycznie każdy dom posiada prywatną przystań oraz łódkę.

Giethoorn – zwiedzanie

Przyjeżdżając do Giethoorn samochód możecie zostawić na jednym z darmowych parkingów. Wysoki sezon trwa tutaj od maja do października. Według mnie miejscowość warto odwiedzić o każdej porze roku. Zimą jednak kanały mogą zamarznąć ponieważ są dość płytkie.

Giethoorn możecie zwiedzać pieszo, rowerem lub łódką. Według mnie łódka to obowiązkowy wybór. Możecie wynająć małą łódkę na 2-5 osób – jest ich tutaj mnóstwo. Otrzymacie mapkę i we własnym tempie zwiedzacie holenderską Wenecję.

My z powodu pogody zdecydowaliśmy się na rejs z przewodnikiem, zadaszoną łodzią. Rejs trwał godzinę i kosztował 12,5 euro od osoby. W trakcie rejsu wypłynęliśmy także na jezioro Bovenwijde, które ma zaledwie około metra głębokości i leży na terenie Parku Narodowego Weerribben-Wieden.

 

Jeśli nie znacie jeszcze tego miejsca to warto dodać je do swojej, podróżniczej listy. Nie zawiedziecie się !

Sandrine

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden × cztery =